Powszechnie wiadomo, że technologia sztucznej inteligencji (artificial intelligence, AI) dynamicznie się rozwija, a jej możliwości w zakresie tłumaczenia są coraz szersze. Od starego dobrego Google Translate, przez DeepL, po Chat-GPT i inne boty — tłumaczenie automatyczne sprawdza się w pewnych zastosowaniach całkiem nieźle.
Jeśli jednak jakość rezultatu jest naprawdę ważna — np. w tłumaczeniu materiałów do publikacji albo ważnych wydarzeń, gdy błąd może być bardzo kosztowny — wciąż lepiej zaufać profesjonalnemu tłumaczowi, nawet wówczas, gdy chodzi o „zwykłe” tłumaczenie z angielskiego na polski (lub z polskiego na angielski).
Jakiś czas temu dotarła do nas wiadomość, że zagraniczny znajomy znajomego znajomej szuka tłumacza na polski. Tekst marketingowy, temat żywieniowy, a więc zadanie idealne dla nas. Postanowiliśmy zatem napisać do potencjalnego klienta z krótką ofertą — w ramach swoistego eksperymentu dodając, że oferujemy „tłumaczenie w 100% wykonane przez człowieka”.
Nie wiadomo oczywiście, czy to właśnie zdecydowało o wyborze naszej oferty, ale zlecenie otrzymaliśmy i wykonaliśmy ku obopólnej satysfakcji. To zatem dobra okazja do zastanowienia: w czym tłumaczenie „ludzkie” może być lepsze od tego z maszyny?